Dlaczego jeszcze nie mówisz płynnie po angielsku? 4 główne przyczyny i jedna bonusowa.

Dzisiaj będzie o tym, co przeszkadza w skutecznej nauce języka angielskiego (oraz jakiegokolwiek innego języka obcego). Sporo osób, które zgłaszają się do mnie z chęcią rozpoczęcia współpracy, podczas pierwszej konsultacji opowiada o trudnościach, które napotkali podczas swojej edukacji językowej. Komentarze kursantów często się powtarzają.

Na przykład, wiele osób deklaruje się jako „wiecznie zaczynający” – ich poziom znajomości języka jest raczej podstawowy i od wielu lat taki sam.

Inni określają się jako osoby „niemające głowy do języków” twierdząc, że słówka kompletnie nie wchodzą im do głowy i mają kłopot z zapamiętaniem ich, a co dopiero z użyciem podczas rozmowy.

Kolejna, spora, grupa osób, uważa, że nie potrafi się nauczyć języka przez brak czasu.

Są tez osoby, które sceptycznie twierdzą, że język obcy jest „po prostu nie dla nich i tyle”.

Choć opisani powyżej kursanci mają różne nastawienie do nauki języków obcych, łączy ich zazwyczaj jedno: wszyscy potrzebują nauczyć się w końcu języka angielskiego, ponieważ jest on im potrzebny (zazwyczaj) do pracy. Decydują się więc na kolejne podejście i… często już po kilku godzinach wspólnych zajęć widzę, co tak naprawdę stanowi powód, dla którego jeszcze nie mówią płynnie (lub w miarę płynnie) po angielsku pomimo wielu lat prób.

Wyodrębniłam 4 główne przyczyny takiego stanu rzeczy, a oto one:

1. Odwoływanie lekcji

To plaga. Ucząc języka prywatnie wprowadziłam regulamin i zasadę, że lekcja odwołana później niż 24 godziny przed startem jest pełnopłatna. To znaczy, że nie ma możliwości jej odrobienia, a opłata za nią przepada. Działa to motywująco, choć nie zawsze, bo rekordziści potrafią odwołać nawet 50% z zaplanowanych na dany miesiąc lekcji.

Skutkiem jest brak systematyczności i regularnych ćwiczeń rozmowy w języku obcym : eliminowania na bieżąco błędów i ćwiczenia płynności wypowiedzi.

A przyczyną? Branie na siebie zbyt wiele czyli niemierzenie sił na zamiary. Zawsze przekonuję, że lepiej umówić się na godzinne zajęcia 1 – 2 razy w tygodniu, przygotować się do nich solidnie i się na nich pojawić, niż zarezerwować 3 zajęcia półtoragodzinne na tydzień i odwołać (prawie)wszystkie. Stwarza to chaos i niepotrzebny stres, a w następstwie – brak wspomnianej wyżej regularności. Są tygodnie, gdy taki klient uczy się 3 x 90 minut w tygodniu, po czym ma 2 tygodnie przerwy… Taka nauka nie jest ani skuteczna, ani przyjemna – bo kursant wkłada dużo wysiłku w naukę przez 1 tydzień, aby przez kolejne 2 tygodnie , zamiast utrwalać to, czego się dowiedział – prawie wszystko zapomnieć. Brak efektów działa demotywująco, człowiek pojawia się na lekcjach coraz rzadziej, aż w końcu rezygnuje…aby po pół roku zacząć od nowa. I koło się zamyka.

Rada: praca 8(lub więcej) godzin dziennie, dom, rodzina, hobby, sprawunki, zdrowie, sen – o wszystko trzeba zadbać, a doba ma tylko 24 godziny. Jeśli chcesz w tak napięty plan dnia wcisnąć jeszcze 90 minut angielskiego dziennie, zastanów się, czy dasz radę. Uważam, że nie warto zaczynać z „wysokiego C”. Zacznij na spokojnie od 1 -2 godzin tygodniowo, a gdy okaże się, że chcesz ( i możesz!) więcej – dołóż kolejną godzinę. Jest wtedy większa szansa, że skończysz kurs, który rozpocząłeś.

2. Dłuższe przerwy w nauce

…które często są skutkiem odwoływania zajęć w wyniku brania na siebie zbyt dużej ilości obowiązków. Ale nie zawsze. Czasem ludzie twierdzą, że musieli zrobić sobie przerwę w wyniku zdarzeń losowych. Hmmm…powiem tak: te poważne „zdarzenia losowe” – sprawy rodzinne i zdrowotne to, z mojego doświadczenia, może z 2 % przypadków. Reszta to wymówki. Nie będę przepraszać za szczerość 🙂 . I nigdy żadnego kursanta ostro nie krytykuję i nie zamierzam tego robić w tym artykule. Po prostu przedstawiam sprawy jakimi są. Co uważam za „wymówkę”? Na przykład wyjazd za granicę, na wakacje, które się nieco przedłużyły. Tak o 4 miesiące 😉 .

Rada: Weź laptopa/ tablet/ telefon i ucz się online, gdziekolwiek jesteś. Obecne czasy, choć przez rewolucję cyfrową o wiele bardziej chaotyczne i stresujące niż te dawne, stwarzają nam jednak więcej możliwości samorozwoju. Idąc tym tropem, już dawno przestałam uczyć „na żywo” i przeniosłam moje kursy do Skype’ a i Zooma. Takie rozwiązanie jest bardzo praktyczne i jeśli postawisz nauczenie się języka angielskiego na górze swojej listy priorytetów, to uda Ci się to osiągnąć – bo nie tracisz czasu i energii na dojazdy i przygotowanie do wyjścia, powrót do domu…a uczyć się możesz nawet w podróży 🙂

3. Brak czasu…na powtórki materiału

Ten powód jest często mylony z tzw. „brakiem głowy/talentu do języków obcych”. Powtarzam to prawie codziennie moim kursantom i powtórzę  też tutaj: NAUKA JĘZYKA= UTRWALANIE. Utrwalanie wiedzy to po prostu powtarzanie materiału w celu zapamiętania. Do skutku. Dopiero gdy utrwalisz słowo/frazę, możesz spróbować użyć jej podczas wypowiedzi. Gdy spróbujesz na lekcji i zrobisz błąd, trener angielskiego Cię poprawi. Gdy powtórzysz kilkakrotnie daną frazę poprawnie, utrwalisz używanie jej w pełnym zdaniu i kontekście. Po pewnym czasie regularnego używania utrwalisz ją głębiej i w ten sposób poszerzysz swoje kompetencje językowe. Tak działa pamięć i mózg i tak wygląda droga do płynnego mówienia po angielsku. Dróg na skróty niestety nie ma i nie wierz nikomu, kto mówi, że są. Gdyby były, to wszyscy Twoi znajomi już by mówili biegle w językach obcych.

Ale wracają do braku czasu na powtórki – przyczyną jest branie zbyt dużej ilości materiału na raz. Znam osoby, które próbują nauczyć się 20-30 słów dziennie – przy natłoku obowiązków wspomnianych w punkcie 2. Gdy pytam, ile z tych słówek zapamiętali i ile potrafią poprawnie użyć podczas rozmowy, odpowiadają, że w sumie to żadnego.

Rada: Jeśli taktyka nie działa, to znaczy, że jest nieskuteczna i trzeba ją zmienić. Proponuję zaplanować 3-4 słówka dziennie i nauczyć się ich solidnie. 4 słowa dziennie to niewiele,prawda? Prawda, ale w ciągu tygodnia otrzymamy zbiór 28 nowych słów. A stosując tę metodę przez miesiąc nauczysz się 112 nowych słówek! Ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka. Jeśli potrzebujesz wskazówek, jak najlepiej uczyć się słówek, przeczytaj ten artykuł:

Jak najlepiej uczyć się słownictwa?

 Stopniowo, z czasem, zaczniesz widzieć coraz większe efekty. No właśnie – stopniowo  – bo tak oto dochodzimy do kolejnego powodu nieskutecznych prób nauki, którym jest…

4. Brak cierpliwości

Przywykliśmy do wysokiego tempa życia i natychmiastowych rezultatów. Cierpliwość jest passé. Kto by chciał czekać? Zwłaszcza, że człowiek tego angielskiego potrzebuje na już, do pracy, do telekonferencji i spotkań służbowych. Szkoły i instytucje językowe zwęszyły w tym interes i wychodzą naprzeciw oczekiwaniom, pokazując reklamy „Mariola nauczyła się mówić po angielsku biegle w 4 tygodnie dzięki naszej metodzie. Bądź jak Mariola. Chodź do nas.”

Musisz wiedzieć, że te rozmaite metody nauki angielskiego, od których rynek dziś puchnie, to po prostu różne sposoby PREZENTOWANIA i PRZEDSTAWIANIA MATERIAŁU. Materiału, który i tak będziesz musiał utrwalić. A jeśli nie utrwalisz, to się nie nauczysz mówić płynnie, choć na innowacyjnych i kreatywnych zajęciach angielskiego w tej szkole w centrum miasta będziesz się bawić świetnie. Żadna szkoła i żaden biznesmen (właściciel tej szkoły) nie zna sposobu, jak się włamać do Twojego mózgu i sprawić, że będziesz się uczyć 4 razy szybciej. I co to właściwie znaczy „4 razy szybciej?” Szybciej niż kto/co? Acha, no szybciej niż zwykle – odpowie Pani sekretarka w recepcji szkoły.  Ale co to znaczy „zwykle”? Zwykle czyli jak? Przecież każdy uczy się we własnym tempie!

Rada: Podczas pierwszych lekcji angielskiego, zwróć uwagę, czy lektor daje Ci sposobność do mówienia po angielsku, poprawia większość błędów i pokazuje, jak wypowiedzieć się poprawnie. I czy robi minipowtórki na początku zajęć –  po to, abyś mógł jeszcze raz przypomnieć sobie choć parę słów z poprzedniej lekcji. W ten sposób z tygodnia na tydzień będziesz widzieć efekty nauki i wówczas może się okazać, że żadna innowacyjna  i dynamiczna „metoda nauki” nie jest potrzebna – bo Twój nauczyciel po prostu dobrze wykonuje swoją pracę.

5. Ucz się tej gramatyki, no! 🙂

Gramatyce poświęcę osobny artykuł, ponieważ jest to dość obszerny temat. A teraz w skrócie: tak, czas Present Perfect jest często używany w języku angielskim. Tak, jest potrzebny. Podobnie jak tabelka czasowników nieregularnych. Przyda Ci się i do czasu Present Perfect, i do strony biernej, która jest w angielskim częściej stosowana niż strona czynna (w przeciwieństwie do języka polskiego). Możesz próbować dróg na skróty, ale tutaj nie oszukasz systemu – na początku może te 3 podstawowe czasy (teraźniejszy, przeszły i przyszły) Ci wystarczą, ale potem, gdy poznasz więcej słów, będziesz chciał budować dłuższe zdania, wypowiadać się bardziej precyzyjnie i wyrażać swoje myśli (prawie)tak jakbyś to robił po polsku. A wtedy bez czasu Present Perfect, znajomości czasowników nieregularnych i strony biernej daleko nie zajedziesz. Jeśli spotkałeś w życiu człowieka, który powiedział Ci, że tak się da, pokaż mi go – chętnie podpytam jak ta osoba tego dokonała – i mówię to bez ironii. O ile w języku polskim do wyrażenia myśli używamy większej ilości słów, o tyle w angielskim więcej wyrażamy za pomocą gramatyki. Taka natura tego języka. Nie wiem, dlaczego tak jest. Może Bóg tak chciał? 😉

Zapraszam Cię na mój fanpage na Facebooku oraz Instagrama, gdzie codziennie dzielę się wiedzą – i z zakresu słownictwa, i z gramatyki. Skorzystaj z porcji tej darmowej wiedzy i daj łapkę w górę, jeśli Ci się podoba moja praca. Będzie mi przemiło, jeśli udostępnisz mój post.

Daj też znać, co myślisz o tym artykule. Spotkałeś się z podobnymi trudnościami w nauce języka obcego? A może znasz jakieś inne?

Dodaj komentarz

Ta strona używa plików cookies.
Szczegółowa polityka - RODO      
ROZUMIEM