Czego nigdy nie robię na moich zajęciach?

Na zajęciach ze mną nigdy nie spotkasz się z niektórymi praktykami, które są powszechnie znane i uprawiane na kursach językowych. Niektóre z nich pamiętają jeszcze czasy podstawówki i liceum i nie zawsze są lubiane przez osoby uczące się języka obcego. Co to takiego? Przeczytaj 😊

Przez lata pracy w szkołach językowych spotykałam się z narzucanymi odgórnie zasadami, których zarówno ja jak i inni zatrudnieni w danej placówce lektorzy języków obcych musieli przestrzegać. Myślę, że motywacja właścicieli tych placówek była jak najbardziej pozytywna – chcieli ujednolicić styl prowadzenia zajęć w swoich firmach tak, aby każdy lektor pracował podobnie – zwłaszcza jeśli lektorzy prowadzący danego kursanta/grupę kursantów zmieniali się co pewien czas. Zapewne miało to wyeliminować potencjalny chaos oraz podkreślić styl nauczania charakteryzujący daną szkołę językową.

Przyznam, że nie zawsze zgadzałam się z pomysłami moich przełożonych – właścicieli szkół. Często uważałam je za niepraktyczne, a niektóre utrudniały mi personalizowanie moich zajęć, czyli indywidualne podejście do każdego z klientów. Przykład? Wymóg, by całe zajęcia prowadzić tylko po angielsku, włącznie z tłumaczeniem gramatyki. Widziałam, jaką trudność sprawia to kursantom na poziomach niższych niż B2 – ich znajomość języka nie zawsze pozwalała zrozumieć objaśnienia po angielsku. Co więcej, takie podejście wcale nie przyspieszało ich postępów w nauce. Kiedy uczniowie nieśmiało proponowali, abyśmy chwilowo przeszli na język polski i pytali: „ale dlaczego nie możemy tego zrobić?”, nie potrafiłam tej narzuconej mi zasady obronić. Po po prostu w nią nie wierzyłam i w głębi serca zgadzałam się w moimi kursantami.

Na szczęście to już jest za mną. Praca „na swoim” i tworzenie własnej marki Mariajasek.pl pozwala mi na elastyczność i prowadzenie zajęć zgodnych ze zdroworozsądkowym podejściem, w które wierzę.

                                               Czego więc nigdy nie wprowadzam na moich zajęciach?
  1. Testy, sprawdziany, kartkówki

Znane, praktykowane i ….najczęściej bardzo nielubiane. Nigdy ich nie robię i nigdy tego nie popierałam. Różne placówki argumentują, że celem testów jest monitorowanie postępów w nauce. Z moich wieloletnich obserwacji wynika, że ich skutkiem ubocznym jest…stres, poczucie bycia traktowanym jak uczeń szkoły (ponad)podstawowej (z której to mamy różne, nie zawsze miłe wspomnienia) oraz…poczucie straconego czasu i pieniędzy. Nie wyobrażam sobie, aby mój klient płacił za np. godzinne zajęcia, podczas których przez połowę tego czasu (albo i dłużej) będzie pisał sprawdzian. Co więcej, nie sądzę, aby taki sprawdzian faktycznie pomagał monitorować postępy w nauce. Dlaczego nie? Ponieważ fakt, że nauczysz się słówek na pamięć przez weekend (bo w poniedziałek test z angielskiego!) nie oznacza, że będziesz potrafił te słówka wykorzystać podczas rozmowy, gdy będziesz ich potrzebował.

Dlatego stawiam na regularne zajęcia powtórkowo-utrwalające, podczas których intensywnie powtarzamy materiał z kilku poprzednich zajęć. Robimy to podczas rozmowy, a ja zadaję kursantowi pytania zawierające utrwalane słowo (ćwiczenie rozumienia ze słuchu) lub takie, które wymusi na nim odpowiedź z użyciem tego właśnie słówka/wyrażenia (ćwiczenie mówienia). Proponuję też podcasty/ krótkie filmy opisujące zagadnienia z lekcji, w których przerabiane zwroty i słowa są używane. Moi kursanci sami monitorują swoje postępy widząc, że z tygodnia na tydzień potrafią coraz więcej powiedzieć i rozumieją ze słuchu coraz dłuższe nagrania. I to właśnie jest najlepszy dowód na skuteczność nauki, a nie sprawdziany, testy i kartkówki.

2. Zadania domowe

Tylko na specjalne życzenie danego klienta. Niektórzy sami o nie proszą wiedząc, że mają czas i ochotę poćwiczyć np. rozwiązywanie zadań gramatycznych. Proponuję im wówczas interaktywne zadania online, gdzie sami mogą sprawdzić i poprawić ewentualne błędy. Jeśli jest taka potrzeba, omawiamy trudniejsze przykłady na kolejnych zajęciach.

Jednak nigdy nie narzucam kursantom pracy domowej. Proponuję im za to ciekawe teksty do przeczytania oraz dostosowane do ich poziomu językowego filmy, a podczas każdych zajęć powtarzamy krótko materiał z poprzednich, aby go utrwalić. Moje zajęcia kieruję do zmotywowanych osób, dla których nauczenie się języka obcego jest wysokim priorytetem. Z doświadczenia wiem, że spójność prowadzenia zajęć, regularne utrwalanie materiału, propozycje przeczytania tekstów i posłuchania nagrań wystarczą aby utrzymać wysoki poziom motywacji do nauki. Nie widzę potrzeby ogłaszania na początku zajęć: „a teraz sprawdzimy Twoje zadanie domowe…”. Obserwuję, że na moich zajęciach kursanci czują się bardzo komfortowo.

3.Program, program, program nauczania! I ścisłe trzymanie się go, za wszelką cenę.

Plan nauki jest ważny i dlatego ustalam go z każdym kursantem podczas pierwszej konsultacji, a następnie go monitoruję i wspólnie modyfikujemy, jeśli potrzeba. Chodzi bowiem o to aby tematy zajęć oraz ilość przerabianego materiału dostosować do potrzeb i…możliwości danej osoby. W wielu szkołach językowych spotkałam się z zasadą: do końca semestru macie przerobić 10 unitów z podręcznika. Wychodzi więc 3 strony z książki na każdą lekcję. A co, jeśli się nie uda? Wówczas program nie został zrealizowany. A jeśli się uda?  – zrealizowaliśmy święty program, hurra. Odnotujmy to w dzienniku. I co z tego, jeśli wiele struktur, ćwiczonych na lekcjach idiomów i niektóre czasy gramatyczne nie zostały utrwalone? Czy uczestnik takiego kursu będzie potrafił użyć ich w pracy lub podczas podróży zagranicznej? Teoretycznie powinien i tego oczekuje – w końcu zapłacił za zajęcia i uczęszczał na nie dwa razy w tygodniu! A jednak często nie potrafi i wtedy winą obarcza samego siebie – że angielski jest nie dla niego, że nie potrafi, że jest za słaby językowo itd. Myśli, że tak już musi być. Nikt mu nie powie, że hej, może po prostu zajęcia były za szybko prowadzone? Może zabrakło czasu na przećwiczenie nowych wyrażeń? Przecież bez tego nie utrwalimy wiedzy. Warto, by uczący się wiedzieli, że NIE DA SIĘ nauczyć 20 nowych słówek z lekcji na lekcję, zapamiętać je, przejść do nowego tematu, a następnie bezbłędnie użyć wszystkich tych słów w rozmowie po upływie 2 tygodni. Trzeba je wielokrotnie przećwiczyć w rozmowie w różnych kontekstach, powtórzyć, utrwalić podczas zajęć, gdzie lektor na bieżąco poprawi i wytłumaczy pomyłki – a na to zwyczajnie nie ma miejsca i czasu, gdy trzymamy się ściśle programu nauczania.

4. Tłumaczenie gramatyki tylko po angielsku.

Jeśli ktoś ma na to ochotę – oczywiście, próbujemy. Jeśli ktoś jest na poziomie B2 lub wyższym – jak najbardziej, nawet na każdych zajęciach. Ale jeśli widzę, że taka forma nauki gramatyki się nie sprawdza u danej osoby, wówczas z miejsca rezygnuję i przechodzę na język polski. To dlatego, że moją naczelną zasadą prowadzenia zajęć jest SKUTECZNOŚĆ. Jeżeli nie rozumiesz, co do Ciebie mówię, to nie jest to skuteczna nauka i zdobywanie wiedzy gramatycznej, tylko osłuchiwanie się z językiem angielskim. Skądinąd bardzo pożyteczne, dlatego chętnie podeślę Ci dostosowane do Twojego poziomu filmy na YouTube, których będziesz mógł posłuchać w wolnym czasie. Możemy też posłuchać ich wspólnie na zajęciach, a następnie omówić – podczas ćwiczeń słuchowych i konwersacyjnych – jak najbardziej. Ale kiedy w określonym momencie lekcji Twoim celem jest poznać i ZROZUMIEĆ daną strukturę i zasadę gramatyczną nie chcę, abyś tracił czas na słuchanie mojego brytyjskiego akcentu. Dlatego wolę przeznaczyć 5, a nawet 10 minut lekcji na dokładne wytłumaczenie Ci gramatyki po polsku, upewnienie się, że rozumiesz, a następnie przejście do ćwiczenia danego zagadnienia – już po angielsku. Takie podejście jest o wiele bardziej praktyczne i przynosi kursantom więcej korzyści niż uparte trwanie lektora przy zasadzie: „gramatyka tylko po angielsku”.

Takie zasady wprowadziłam dawno temu i trzymam się ich konsekwentnie, cały czas obserwując, ile korzyści przynoszą i jak bardzo ułatwiają naukę. A jak Twoje doświadczenia z lekcji angielskiego? Co Ci się szczególnie podoba? Podziel się w komentarzu 😊

Napracowałam się aby stworzyć dla Ciebie ten tekst. Będzie mi bardzo miło jeśli go udostępnisz 😊

Mgr filologii angielskiej i trenerka języka angielskiego. Pomagam osobom dorosłym swobodnie komunikować się po angielsku. Pasjonuję się podróżami, sportem i pisaniem.

Dodaj komentarz

Ta strona używa plików cookies.
Szczegółowa polityka - RODO      
ROZUMIEM