Popularne błędy w języku angielskim – sprawdź, jak ich nie popełniać. Część 1.

Mogłabym powiedzieć, że moja praca polega na codziennym słuchaniu niegramatycznych zdań, pełnych błędów, następnie poprawianiu ich i…ponownym słuchaniu pogmatwanych składniowo zdań. I poprawianiu. I od nowa. I tak codziennie.

Może to duże uproszczenie, może trochę cynizm – ale to szczera prawda! Jak by nie patrzeć, praca trenera języków obcych właśnie do tego się sprowadza. Spotykam się dość często z pytaniem, czy mi to przeszkadza. W żadnym wypadku, nie. Uważam, że gdyby człowiek potrafił mówić w obcym języku płynnie i poprawnie gramatycznie, to nie zapisywałby się na kurs. Zapisał się więc po to, aby się nauczyć.

A ja w tej nauce pomagam i uwielbiam to robić. Świadomie wybrałam ten zawód i nie znam lepszego sposobu na spędzanie moich pracowniczych dni.

Wiem też i powtarzam to często moim kursantom, że każdy uczy się we własnym tempie. Korzystając z zajęć językowych regularnie w końcu zobaczysz efekty. Aby jednak nieco je przyspieszyć warto  wyeliminować te błędy, które popełniamy najczęściej. Dziś wyodrębniłam kilka z nich i pokażę Ci te, które słyszę najczęściej. Sprawdź, czy je popełniasz, a jeśli nie popełniasz, to pamiętaj aby tego nie robić. To zaczynamy! 🙂

1.Mylenie czasowników TO BE/ TO HAVE.

To refren moich lekcji 🙂 Nie ma dnia abym nie usłyszała takich kwiatków:

I am a Christmas tree.

I am a dog.

I have 30 years.

I have tall.

Proszę się nie śmiać! Albo śmiać, ale przeznaczyć po tym chwilę na refleksję 🙂 Ja przeznaczyłam moment aby się zastanowić nad możliwą przyczyną tych błędów, ponieważ popełniają je osoby na dosłownie wszystkich poziomach zaawansowania – od początkujących, przez średniozaawansowanych po trochę bardziej zaawansowanych kursantów na poziomie B2.

Przyczyny upatruję w początkach nauki. Niedopracowanych początkach. Czasowniki TO BE oraz TO HAVE , wraz z ich odmianą przez osoby, to jedne z pierwszych, których się uczymy. I właśnie – wiele osób uczy się tej odmiany „ po łebkach”, czyli niedokładnie. A tymczasem warto wykuć ją na pamięć. Wiem, że nie lubimy kucia na blachę, kojarzy nam się ono z latami uczenia się pamięciowego w polskich szkołach. Mamy wstręt, nigdy więcej, my chcemy po prostu mówić po angielsku! Omijamy więc uczenie się na pamięć tego I am, you are, he/she/it is…. Bla bla bla. Brakuje tylko dźwięku dzwonka aby koszmar szkolnych lat powrócił.

Powiem tak: akurat odmiany tych dwóch czasowników WARTO nauczyć się na blachę. Tak, aż wejdą do głowy na stałe i będziesz mógł/mogła stosować je automatycznie. Początki i podstawy są bardzo ważne – jeśli dobrze je opanujesz, stworzysz sobie solidną bazę pod rozwijanie znajomości języka.

Jeśli więc popełniasz ten błąd i mylisz te dwa czasowniki, zachęcam Cię do powrotu do podstaw – wypisz sobie lub skopiuj z internetu odmianę TO BE i TO HAVE i po prostu je wykuj na pamięć. A następnie powtarzaj, to znaczy odmieniaj te czasowniki codziennie przez kilka tygodni. Zajmie Ci to w sumie 5 minut dziennie, to niewiele, a podziękujesz sobie za to. Bo zobaczysz, jak bardzo przyspieszy to dalszą naukę i poprawi Twoją płynność – bo nie będziesz się zacinać i zastanawiać, czy którego słowa użyć, w której formie, osobie i czasie.

I tu przechodzimy do kolejnego częstego błędu , którym jest…

2. Nieodmienianie czasownika TO HAVE przez osoby.

My sister have a house.

My daughter have a baby.

My teacher have a headache today.

Znasz to? Wróć do punktu 1. I naucz się porządnie tej cholernej odmiany, bo wypowiadając takie zdania jak powyżej od lat komunikujesz się na poziomie „Kali mieć, Kali zrobić”. A nie chcesz tego i po to płacisz miliony monet za kurs angielskiego, żeby mówić lepiej, prawda? No właśnie. Odśwież solidnie podstawy.

3. „I very like pizza”, czyli kalki językowe.

No weź tak nie mów 🙂 Zwłaszcza jeśli chcesz wyjść ze swoim angielskim do ludzi i brzmieć w miarę poważnie i profesjonalnie. Już tłumaczę dlaczego.Szyk zdania w języku polskim jest dosyć elastyczny, to znaczy, że możemy sobie dowolnie zamieniać kolejność wyrazów, które wypowiadamy:

Jabłko leży na stole.

Na stole leży jabłko.

Leży jabłko na stole, częstuj się.

Jabłko na stole leży i niedługo zgnije, trzeba je zjeść.

I tak dalej. W angielskim jednak szyk zdania jest sztywny i ZAWSZE wygląda tak jak poniżej, uwaga, notuj albo zrób zrzut ekranu:

PODMIOT + CZASOWNIK + DOPEŁNIENIE (czyli cała reszta zdania)

An apple + is + on the table.

The dog + is + in the house.

My sister + has + a baby.

We + don’t have + any problem with grammar.

I tak dalej. Jeśli zamienisz ten szyk, będziesz mówić w najlepszym wypadku śmiesznie, w najgorszym kompletnie niezrozumiale. Dlatego należy rzec:

I + like + pizza very much.

“Very much” wrzucasz na koniec, zawsze i bez wyjątku. Notuj, zrób zrzut ekranu lub ustaw sobie jako tapetę w telefonie. I już tak nie mów 🙂

4. Trwaj lekcjo, jesteś tak potrzebna…Tylko jak będzie po angielsku „TRWAĆ” ??? Ojej.

„Nie wiem, jak to było…A czy ja w ogóle miałem już to słówko? Chyba nie. Mariaaaaa, jak powiedzieć, że spotkanie trwało 2 godziny?”

„A jak powiedzieć, że moje zajęcia trwają zawsze 50 minut?”

Tutaj dzielę kursantów na 2 podgrupy: tych, którzy nie znają tego słowa w ogóle oraz tych, którzy używają w zastępstwie niemieckiego czasownika DAUERN.

Kiedy idę na całość i odkrywam bramkę numer 4, a tam siedzi czasownik „LAST” (pl. trwać), kursant ma wyraz twarzy jakby zobaczył Zonka. To znaczy, że na jego twarzy maluje się mieszanka rozczarowania z niedowierzaniem. Co następuje:

Jak to „LAST”? Przecież „last” to znaczy ostatni !!!!

Kursancie, tylko nie bij. W języku angielskim jedno słowo może mieć baaardzo wiele znaczeń, a takim właśnie słowem jest last, które możne znaczyć:

– ostatni, ostatnio, poprzedni

– na końcu, jako ostatnie

 – starczać, wystarczać

– wytrzymać, przetrwać

– trwać

– ciekawostka: kopyto szewskie. Tak, to też 🙂

Sporo tego, prawda? Nie wiem, czemu aż tyle, może Bóg tak chciał 🙂 Żartuję. Jest jak jest, łap przykładowe zdania i pamiętaj, że last to czasownik regularny,więc jak używasz go  w czasie przeszłym, dodaj końcówkę –ed. I nie bij.

The lesson lasts 1 hour.

The meeting lasted 50 minutes.

My trip lasted 5 hours.

To koniec części pierwszej. Częstych błędów jest jeszcze kilka i opiszę je w jednym z kolejnych artykułów. Pozostańmy więc w kontakcie i do następnego 🙂

Napracowałam się aby stworzyć dla ciebie ten artykuł, więc będzie mi przemiło jeśli go udostępnisz. Odwiedź też mój fanpejdż na Facebooku oraz Instagramie aby zobaczyć kolorowe infografiki językowe i może poznać trochę przydatnych słówek 🙂

Dodaj komentarz

Ta strona używa plików cookies.
Szczegółowa polityka - RODO      
ROZUMIEM